poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 1.



/Hermiona/
Obudziło mnie łaskotanie.
- Hermiona. Hermiona, wstawaj. Wstawaj, ty śpiochu. – Ginny nie chciała dać mi spokoju
 Po chwili chwyciła różdżkę i krzyknęła Levicorpus, później wisiałam już głową w dół.
-Poddaje się, tylko mnie puść.- wylądowałam na łóżku, ale Ginny na tym nie przestała
- Puściłam cię, ale stroju na ucztę końcoworoczną ci nie odpuszczę. Musisz, chociaż raz w roku wyglądać jak dziewczyna.
-Bo ja mam tyle ubrań, które są dziewczęce. –powiedziałam ironicznie
- Przewidziałam, że będziesz chciała się wymigać, więc kupiłam to.- w tamtym momencie wyjęła zza pleców czerwoną sukienkę
 Kiedy już przebrałam się w sukienkę (z wielką niechęcią) Ginny dobrała mi do niej beżowe koturny i torebkę. Do tego zakręciłam włosy, pociągnęłam rzęsy tuszem i delikatnie ozdobiłam powieki białym cieniem a na usta nałożyłam błyszczyk. Efekt nawet mnie samą zaskoczył. Nie wyglądałam już jak szara myszka, jakbym pokazała siebie.
Ginny też wyglądała cudnie. Założyła sukienkę koloru lapis-lazuli, czarne szpilki i kopertówkę. Usta pomalowała czerwoną szminką a oczy wrzosowym cieniem.
 Razem zeszłyśmy na dół w świetnym nastroju. Po krótkiej ciszy Ginny odezwała się pierwsza.
- Dawno nie byłaś w Norze, może przyjedziesz na wakacje do nas w tym roku?
-Nie wiem, musiałabym pogadać z rodzicami. A poza tym nie chcę przeszkadzać twojej mamie.
-Wiesz, że Harry i tak do nas przyjeżdża a mama uwielbia twoje towarzystwo. Poza tym bliźniacy organizują letni wypad dla wszystkich. To gdzie jedziemy to niespodzianka- tak mówili jak pytałam.
-Zapytam się rodziców o wyjazd do Nory, ale nie wiem czy pojadę na wypad z Fredem i Georgem.
-Od wypadu i tak się nie wymigasz. Jadą wszyscy: ja, Fred, George, Ron, Harry, Angelina,
Lee, Parvati, Padma, Cho, Luna, Katie, Alicja, Zabini i Nott. -Wymieniając tego przedostatniego zarumieniła się lekko, co nie umknęło mojej uwadze.
-Podoba ci się Zabini? –Zapytałam znając już odpowiedź.
-No wiesz, nie będę wiecznie czekać na Harry’ego. Blaise jest inny niż wam się wydaje. Nie jest taki jak reszta ślizgonów. On mnie bardzo dobrze rozumie.
 Pogrążone w rozmowie nawet nie zauważyłyśmy, że od 10 minut stoimy na środku Pokoju Wspólnego Gryfonów. Kiedy wreszcie to spostrzegłyśmy byłyśmy już spóźnione. Roześmiałyśmy się i pobiegłyśmy ( a raczej poszłyśmy zwracając uwagę na wysokość naszych butów) do Wielkiej Sali, gdzie profesor Dumbledore zaczynał już przemowę końcoworoczną.
- Kolejny rok w Hogwarcie dobiegł końca. Zdobyliście nowe przyjaźnie, nauczyliście się współpracy i lojalności. Poznaliście uroki i tragizmy Turnieju Trójmagicznego. Straciliśmy wspaniałego przyjaciela, ucznia, czarodzieja, jakim był Cedrik Diggory, którego pamięć uczcimy teraz minutą ciszy.
Nauczyciele zdjęli tiary i zapadła głęboka cisza, każdy wspominał Cedrika, chwilę z nim spędzone, i to jak zginął- jako pierwsza i zapewne nieostatnia ofiara odrodzonego Voldemorta. Po chwili ciszy Dumbledore znów przemówił.
-Wydarzenia tego roku pozostaną w naszej pamięci na długo, jako, że właśnie teraz Lord Voldemort powrócił. Przypominam o zakazie używania czarów podczas wakacji nieletnim czarodziejom. Życzę udanej rekreacji. A teraz bez dalszych przemówień ogłaszam rozpoczęcie uczty.
 Na stołach pojawiły się różnego rodzaju przekąski i tak jak mówił Dumbledore zaczęliśmy jeść.
-Ładnie wyglądasz.- doszło moich uszu. Ku mojemu zaskoczeniu te słowa wypowiedział Fred.
-Dziękuję Fred. To zasługa twojej siostry.
-Mogłem się domyślić, że to jej sprawka. A tak w ogóle to nie jestem Fred tylko George.-Wiedziałam, ze blefuje. Bardzo dobrze rozróżniałam bliźniaków. Fred był nieco wyższy, i miał o ¼ oktawy niższy głos. Poza tym George siedział z Angeliną a nie naprzeciwko mnie.
-Już ci wierzę, Fred.-sarknęła
-Skąd wiedziałaś, ze to ja?- zapytał z szczerą ciekawością.
-Mam swoje sposoby- odpowiedziałam tajemniczo, po czym oboje wybuchliśmy śmiechem
Całej rozmowie przysłuchiwał się Ron, którego twarz nagle przybrała kolor dojrzałej marchwi.

/Fred/
 Po uczcie ja i George postanowiliśmy zrobić mały dowcip dziewczynom. Wstaliśmy od stołu wcześniej niż reszta i od razu pobiegliśmy do dormitorium dziewczyn. Chcieliśmy zrobić żart Lavender i wzięliśmy jej czerwoną walizkę (bo kto inny miałby bagaż w takim kolorze?), po czym umieściliśmy ją na szczycie Wieży Astronomicznej. Śmiejąc się zeszliśmy do swojego dormitorium po rzeczy. Jednak, kiedy staliśmy już przed szkołą dostrzegliśmy, że coś jest nie tak. Lavander stała i rozmawiała z Parvati Patil śmiejąc się. W ręku trzymała walizkę. To oznaczało, że pomyliliśmy bagaże. Schowaliśmy rzeczy Hermiony lub Ginny- w obu przypadkach nie było zbyt mądrze tego robić.

/Hermiona/
Doszłam do dormitorium w świetnym humorze żartując po drodze z: Ginny, Ronem i Harrym. Miałam już brać bagaż, gdy zobaczyłam, że go nie ma. Na łóżku leżał za to krótki liścik.

Twoje walizki są bezpieczne na szczycie Wieży Astronomicznej. Miłego lotu- dotrzesz tam tylko a miotle.
Pozdrawiają: Pan George i Pan Fred Weasley’owie.
-Accio miotła –zawołałam
Wsiadłam na nią, wyleciałam przez okno i zaczęłam lecieć w podanym przez chłopców kierunku. Niecierpiałam uczucia, kiedy ten wiatr unosi ci włosy we wszystkie strony i czujesz ten straszliwy pęd powietrza. Byłam pewna, że jak tylko dorwę bliźniaków to użyję na nich jakiegoś podłego zaklęcia i odegram się za to, co mi zrobili.
/Ginny/
Nie miałam pojęcia, co działo się z Hermioną. Weszła do pokoju, wzięła coś z łóżka a potem wyleciała z pokoju na miotle.
 Ona nienawidziła latać i nigdy tego nie robiła. Podeszłam do łózka w nadziei, że to, co z niego wzięła wszystko mi wyjaśni. Przeczytałam karteczkę od moich braci. Wiedziałam, że im się ode mnie oberwie.
Prawie wybiegłam z dormitorium. Harry i Ron niczego nie rozumiejąc poszli za mną. Po chwili dopadłam bliźniaków.
- Wy totalnie odmóżdżeni kretyni. Zachowujecie się jakby was na 17 lat
życia spetryfikowano i jakbyście jeszcze nie zaczęli myśleć. Czy wy uważacie, że to jest śmieszne, czy wam kompletnie odbiło? Jesteście dorośli a zachowujecie się jak 5-letnie dzieci.- krzyczałam jakbym była wyjcem. Patrzyła się na nas nie mała grupka. Bliźniaków totalnie zamurowało zresztą tak jak Harry’ego i Rona
-Ale, o co tak właściwie chodzi? – Zapytali chórem wszyscy czterej.
- O to, że Hermiona leci właśnie bardzo niestabilnie, na chyboczącej się miotle na szczyt Wieży Astronomicznej po swoje rzeczy, które schowały te durnie!- wykrzyczałam na jednym tchu
- To miała być walizka Lavender. Nie nasza wina, że Hermiona ma taką samą.- zaczął się tłumaczyć George, przy czym przybrał minę niewiniątka
-Umieściliście walizkę Hermiony na szczycie Wieży Astronomicznej a tłumaczycie się tym, że to miał być bagaż Lavander.- Powiedział Lee Jordan, który wcześniej stał z boku i się wszystkiemu przysłuchiwał. Uświadomiliśmy sobie, że z boku ta scena musiała wyglądać komicznie.
  
/Fred/
Oni sobie gadali a ja w tym czasie zacząłem działać.  Hermiona coraz bardziej chybotała się na miotle. Miałem wrażenie, że zaraz spadnie. Nie było dobrze.
- Accio miotła.- zawołałem i zacząłem lecieć w jej kierunku
 Szybki pęd, na jaki się zdobyłem na moim starym Zmiataczu 7 był niebezpieczny, ale w tamtej chwili liczyła się tylko Granger. Tylko ona i niebezpieczeństwo, na jakie się zdobyła przeze mnie. Po chwili dopadłem jej miotły. Złapałem ją w talii i przeszedłem w locie na jej miotle. Straciła przytomność, widocznie uderzyła się w głowę, kiedy była na Wieży. Moja miotła nie przeżyła upadku. Zauważyłem, że Miona zaczęła się budzić. Trzymając ją na rękach zleciałem w dół.
 Przyglądała się temu spora grupka uczniów. Miałem ich w nosie, byłem wykończony, ale to nic w porównaniu z tym, co przeszła Hermiona.
-Episkey- Szepnąłem. Hermiona powoli otworzyła oczy.
- Freddie… Dziękuje ci.- powiedziała ledwo łapiąc oddech tak cicho, że tylko ja usłyszałem
Od autora:
   No i jest pierwszy rozdział. Mam nadzieje, że wam też. Powiem szczerze, że mi średnio.
W kolejnych się rozkręcę. Pisałam go pół nocy, więc wstawiam teraz, bo musiałam się wyspać.
~Vichi

8 komentarzy:

  1. Super, naprawdę genialne
    ~Lucy

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,- Freddie…" Jedyny Freddie jaki kojarzę to Freddy Kruger... (przełknęłam ślinę) (żartuję, ale nie mogłam się powstrzymać ;D ). Notka całkiem całkiem. Z pewnością mnie znasz ze swojego opowiadania o Dorcas. Ja to ta dziwna, trochę niezrównoważona psychicznie Amelia ;D No to wracając do bloga. Bardzo lubię różne typowe i nietypowe parringi (chyba tak się to piszę o ile takie słowo w ogóle istnieje). A Twój zaliczam do tej drugiej grupy. Mało osób robi blogi o Fred'ie i Hermionie. Lub próbują, ale słabo i to wychodzi a Twój jest (oceniam po pierwszej notce) nawet ciekawy. Jak przeczytam więcej rozdziałów to pewnie więcej napiszę, lecz na razie tylko tyle. Życzę weny!
    Gorąco pozdrawiam Amelia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ty tutaj ^^ Jak miło.
      Dzięki, dzięki.
      Szczerze to można tutaj zauważyć dwa etapy: przed zawieszeniem i po. Wtedy całkiem zmieniłam mój plan fabuły tej historii. Wtedy zmienił się tez (tak przynajmniej ja uważam) mój sposób postrzegania świata i zarazem pisania.
      Taka wada fabryczna.
      Czekam na twój kolejny komentarz i dziękuję.
      ~Vichi

      Usuń
  3. Bardzo fajny rozdział.
    Tek komentarz Anonim to ode mnie. Zanim założyłam bloga. Postanowiłam przeczytać bloga od początku, ponieważ dawno nie czytałam i musiałam sobie przypomnieć. Blog warty polecenia. Ten blog, to pierwszy jaki zaczęłam czytać i to właśnie on zainspirował mnie do założenia bloga. Jeśli znajdziesz ochotę i trochę czasu wpadnij do mnie -> hermioneaan.blogspot.com
    Pozdrowionka i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba. Inspiruje ludzi? Łoo, ekstra ^^ Nie masz pojęcia jak miło usłyszeć (przeczytać) coś takiego. Czuję się zaszczycona. Do 4 rozdziału poprawiała m narrację, teraz muszę się wziąć za resztę bo mnie to dobija jak czytam.
      Ja także pozdrawiam i cieszę się, że czytasz.

      Usuń
  4. Hej! Nie dawno trafiłam na twojego bloga! Lecę nadrabiać zaległości, a w międzyczasie zapraszam do mnie
    Https://fremionefanfic.blogspot.com/?m=1

    Pozdrawiam
    Blue :*

    OdpowiedzUsuń
  5. 54 year-old Help Desk Operator Aurelie Marlor, hailing from Happy Valley-Goose Bay enjoys watching movies like Destiny in Space and Nordic skating. Took a trip to Quseir Amra and drives a Bugatti Type 18 5-litre Sports Two-seater. fantastyczna tresc

    OdpowiedzUsuń