/Hermiona/
Obudziło mnie łaskotanie.
- Hermiona. Hermiona, wstawaj. Wstawaj, ty śpiochu. – Ginny
nie chciała dać mi spokoju
Po chwili chwyciła
różdżkę i krzyknęła Levicorpus, później
wisiałam już głową w dół.
-Poddaje się, tylko mnie puść.- wylądowałam na łóżku, ale
Ginny na tym nie przestała
- Puściłam cię, ale stroju na ucztę końcoworoczną ci nie
odpuszczę. Musisz, chociaż raz w roku wyglądać jak dziewczyna.
-Bo ja mam tyle ubrań, które są dziewczęce. –powiedziałam ironicznie
- Przewidziałam, że będziesz chciała się wymigać, więc
kupiłam to.- w tamtym momencie wyjęła zza pleców czerwoną sukienkę
Kiedy już przebrałam
się w sukienkę (z wielką niechęcią) Ginny dobrała mi do niej beżowe koturny i
torebkę. Do tego zakręciłam włosy, pociągnęłam rzęsy tuszem i delikatnie ozdobiłam
powieki białym cieniem a na usta nałożyłam błyszczyk. Efekt nawet mnie samą zaskoczył.
Nie wyglądałam już jak szara myszka, jakbym pokazała siebie.
Ginny też wyglądała cudnie. Założyła sukienkę koloru
lapis-lazuli, czarne szpilki i kopertówkę. Usta pomalowała czerwoną szminką a
oczy wrzosowym cieniem.
Razem zeszłyśmy na
dół w świetnym nastroju. Po krótkiej ciszy Ginny odezwała się pierwsza.
- Dawno nie byłaś w Norze, może przyjedziesz na wakacje do
nas w tym roku?
-Nie wiem, musiałabym pogadać z rodzicami. A poza tym nie
chcę przeszkadzać twojej mamie.
-Wiesz, że Harry i tak do nas przyjeżdża a mama uwielbia
twoje towarzystwo. Poza tym bliźniacy organizują letni wypad dla wszystkich. To
gdzie jedziemy to niespodzianka- tak mówili jak pytałam.
-Zapytam się rodziców o wyjazd do Nory, ale nie wiem czy
pojadę na wypad z Fredem i Georgem.
-Od wypadu i tak się nie wymigasz. Jadą wszyscy: ja, Fred, George, Ron, Harry,
Angelina,
Lee, Parvati, Padma, Cho, Luna, Katie, Alicja, Zabini i
Nott. -Wymieniając tego przedostatniego zarumieniła się lekko, co nie umknęło
mojej uwadze.
-Podoba ci się Zabini? –Zapytałam znając już odpowiedź.
-No wiesz, nie będę wiecznie czekać na Harry’ego. Blaise
jest inny niż wam się wydaje. Nie jest taki jak reszta ślizgonów. On mnie bardzo
dobrze rozumie.
Pogrążone w rozmowie
nawet nie zauważyłyśmy, że od 10 minut stoimy na środku Pokoju Wspólnego
Gryfonów. Kiedy wreszcie to spostrzegłyśmy byłyśmy już spóźnione. Roześmiałyśmy
się i pobiegłyśmy ( a raczej poszłyśmy zwracając uwagę na wysokość naszych
butów) do Wielkiej Sali, gdzie profesor Dumbledore zaczynał już przemowę
końcoworoczną.
- Kolejny rok w Hogwarcie dobiegł końca. Zdobyliście nowe przyjaźnie,
nauczyliście się współpracy i lojalności. Poznaliście uroki i tragizmy Turnieju
Trójmagicznego. Straciliśmy wspaniałego przyjaciela, ucznia, czarodzieja, jakim
był Cedrik Diggory, którego pamięć uczcimy teraz minutą ciszy.
Nauczyciele zdjęli tiary i zapadła głęboka cisza, każdy
wspominał Cedrika, chwilę z nim spędzone, i to jak zginął- jako pierwsza i zapewne
nieostatnia ofiara odrodzonego Voldemorta. Po chwili ciszy Dumbledore znów przemówił.
-Wydarzenia tego roku pozostaną w naszej pamięci na długo,
jako, że właśnie teraz Lord Voldemort powrócił. Przypominam o zakazie używania
czarów podczas wakacji nieletnim czarodziejom. Życzę udanej rekreacji. A teraz
bez dalszych przemówień ogłaszam rozpoczęcie uczty.
Na stołach pojawiły
się różnego rodzaju przekąski i tak jak mówił Dumbledore zaczęliśmy jeść.
-Ładnie wyglądasz.- doszło moich uszu. Ku mojemu zaskoczeniu
te słowa wypowiedział Fred.
-Dziękuję Fred. To zasługa twojej siostry.
-Mogłem się domyślić, że to jej sprawka. A tak w ogóle to
nie jestem Fred tylko George.-Wiedziałam, ze blefuje. Bardzo dobrze rozróżniałam
bliźniaków. Fred był nieco wyższy, i miał o ¼ oktawy niższy głos. Poza tym
George siedział z Angeliną a nie naprzeciwko mnie.
-Już ci wierzę, Fred.-sarknęła
-Skąd wiedziałaś, ze to ja?- zapytał z szczerą ciekawością.
-Mam swoje sposoby- odpowiedziałam tajemniczo, po czym oboje
wybuchliśmy śmiechem
Całej rozmowie przysłuchiwał się Ron, którego twarz nagle przybrała
kolor dojrzałej marchwi.
/Fred/
Po uczcie ja i George
postanowiliśmy zrobić mały dowcip dziewczynom. Wstaliśmy od stołu wcześniej niż
reszta i od razu pobiegliśmy do dormitorium dziewczyn. Chcieliśmy zrobić żart
Lavender i wzięliśmy jej czerwoną walizkę (bo kto inny miałby bagaż w takim
kolorze?), po czym umieściliśmy ją na szczycie Wieży Astronomicznej. Śmiejąc
się zeszliśmy do swojego dormitorium po rzeczy. Jednak, kiedy staliśmy już przed
szkołą dostrzegliśmy, że coś jest nie tak. Lavander stała i rozmawiała z
Parvati Patil śmiejąc się. W ręku trzymała walizkę. To oznaczało, że
pomyliliśmy bagaże. Schowaliśmy rzeczy Hermiony lub Ginny- w obu przypadkach
nie było zbyt mądrze tego robić.
/Hermiona/
Doszłam do dormitorium w świetnym humorze żartując po drodze
z: Ginny, Ronem i Harrym. Miałam już brać bagaż, gdy zobaczyłam, że go nie ma.
Na łóżku leżał za to krótki liścik.
Twoje walizki są bezpieczne
na szczycie Wieży Astronomicznej. Miłego lotu- dotrzesz tam tylko a miotle.
Pozdrawiają: Pan
George i Pan Fred Weasley’owie.
-Accio miotła –zawołałam
Wsiadłam na nią, wyleciałam przez okno i zaczęłam lecieć w
podanym przez chłopców kierunku. Niecierpiałam uczucia, kiedy ten wiatr unosi
ci włosy we wszystkie strony i czujesz ten straszliwy pęd powietrza. Byłam
pewna, że jak tylko dorwę bliźniaków to użyję na nich jakiegoś podłego zaklęcia
i odegram się za to, co mi zrobili.
/Ginny/
Nie miałam pojęcia, co działo się z Hermioną. Weszła do
pokoju, wzięła coś z łóżka a potem wyleciała z pokoju na miotle.
Ona nienawidziła
latać i nigdy tego nie robiła. Podeszłam do łózka w nadziei, że to, co z niego
wzięła wszystko mi wyjaśni. Przeczytałam karteczkę od moich braci. Wiedziałam,
że im się ode mnie oberwie.
Prawie wybiegłam z dormitorium. Harry i Ron niczego nie rozumiejąc
poszli za mną. Po chwili dopadłam bliźniaków.
- Wy totalnie odmóżdżeni kretyni. Zachowujecie się jakby was
na 17 lat
życia spetryfikowano i jakbyście jeszcze nie zaczęli myśleć.
Czy wy uważacie, że to jest śmieszne, czy wam kompletnie odbiło? Jesteście
dorośli a zachowujecie się jak 5-letnie dzieci.- krzyczałam jakbym była wyjcem.
Patrzyła się na nas nie mała grupka. Bliźniaków totalnie zamurowało zresztą tak
jak Harry’ego i Rona
-Ale, o co tak właściwie chodzi? – Zapytali chórem wszyscy czterej.
- O to, że Hermiona leci właśnie bardzo niestabilnie, na
chyboczącej się miotle na szczyt Wieży Astronomicznej po swoje rzeczy, które
schowały te durnie!- wykrzyczałam na jednym tchu
- To miała być walizka Lavender. Nie nasza wina, że Hermiona
ma taką samą.- zaczął się tłumaczyć George, przy czym przybrał minę niewiniątka
-Umieściliście walizkę Hermiony na szczycie Wieży Astronomicznej
a tłumaczycie się tym, że to miał być bagaż Lavander.- Powiedział Lee Jordan,
który wcześniej stał z boku i się wszystkiemu przysłuchiwał. Uświadomiliśmy
sobie, że z boku ta scena musiała wyglądać komicznie.
/Fred/
Oni sobie gadali a ja w tym czasie zacząłem działać. Hermiona coraz bardziej chybotała się na
miotle. Miałem wrażenie, że zaraz spadnie. Nie było dobrze.
- Accio miotła.- zawołałem
i zacząłem lecieć w jej kierunku
Szybki pęd, na jaki
się zdobyłem na moim starym Zmiataczu 7 był niebezpieczny, ale w tamtej chwili liczyła
się tylko Granger. Tylko ona i niebezpieczeństwo, na jakie się zdobyła przeze
mnie. Po chwili dopadłem jej miotły. Złapałem ją w talii i przeszedłem w locie
na jej miotle. Straciła przytomność, widocznie uderzyła się w głowę, kiedy była
na Wieży. Moja miotła nie przeżyła upadku. Zauważyłem, że Miona zaczęła się
budzić. Trzymając ją na rękach zleciałem w dół.
Przyglądała się temu
spora grupka uczniów. Miałem ich w nosie, byłem wykończony, ale to nic w
porównaniu z tym, co przeszła Hermiona.
-Episkey-
Szepnąłem. Hermiona powoli otworzyła oczy.
- Freddie… Dziękuje ci.- powiedziała ledwo łapiąc oddech tak
cicho, że tylko ja usłyszałem
Od autora:
No i jest pierwszy
rozdział. Mam nadzieje, że wam też. Powiem szczerze, że mi średnio.
W kolejnych się rozkręcę. Pisałam go pół nocy, więc wstawiam
teraz, bo musiałam się wyspać.
~Vichi
podoba mi się :) idę czytać
OdpowiedzUsuńSuper, naprawdę genialne
OdpowiedzUsuń~Lucy
,,- Freddie…" Jedyny Freddie jaki kojarzę to Freddy Kruger... (przełknęłam ślinę) (żartuję, ale nie mogłam się powstrzymać ;D ). Notka całkiem całkiem. Z pewnością mnie znasz ze swojego opowiadania o Dorcas. Ja to ta dziwna, trochę niezrównoważona psychicznie Amelia ;D No to wracając do bloga. Bardzo lubię różne typowe i nietypowe parringi (chyba tak się to piszę o ile takie słowo w ogóle istnieje). A Twój zaliczam do tej drugiej grupy. Mało osób robi blogi o Fred'ie i Hermionie. Lub próbują, ale słabo i to wychodzi a Twój jest (oceniam po pierwszej notce) nawet ciekawy. Jak przeczytam więcej rozdziałów to pewnie więcej napiszę, lecz na razie tylko tyle. Życzę weny!
OdpowiedzUsuńGorąco pozdrawiam Amelia
I ty tutaj ^^ Jak miło.
UsuńDzięki, dzięki.
Szczerze to można tutaj zauważyć dwa etapy: przed zawieszeniem i po. Wtedy całkiem zmieniłam mój plan fabuły tej historii. Wtedy zmienił się tez (tak przynajmniej ja uważam) mój sposób postrzegania świata i zarazem pisania.
Taka wada fabryczna.
Czekam na twój kolejny komentarz i dziękuję.
~Vichi
Bardzo fajny rozdział.
OdpowiedzUsuńTek komentarz Anonim to ode mnie. Zanim założyłam bloga. Postanowiłam przeczytać bloga od początku, ponieważ dawno nie czytałam i musiałam sobie przypomnieć. Blog warty polecenia. Ten blog, to pierwszy jaki zaczęłam czytać i to właśnie on zainspirował mnie do założenia bloga. Jeśli znajdziesz ochotę i trochę czasu wpadnij do mnie -> hermioneaan.blogspot.com
Pozdrowionka i życzę weny.
Cieszę się, że ci się podoba. Inspiruje ludzi? Łoo, ekstra ^^ Nie masz pojęcia jak miło usłyszeć (przeczytać) coś takiego. Czuję się zaszczycona. Do 4 rozdziału poprawiała m narrację, teraz muszę się wziąć za resztę bo mnie to dobija jak czytam.
UsuńJa także pozdrawiam i cieszę się, że czytasz.
Hej! Nie dawno trafiłam na twojego bloga! Lecę nadrabiać zaległości, a w międzyczasie zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńHttps://fremionefanfic.blogspot.com/?m=1
Pozdrawiam
Blue :*
54 year-old Help Desk Operator Aurelie Marlor, hailing from Happy Valley-Goose Bay enjoys watching movies like Destiny in Space and Nordic skating. Took a trip to Quseir Amra and drives a Bugatti Type 18 5-litre Sports Two-seater. fantastyczna tresc
OdpowiedzUsuń